Wyszukiwarka
Oferty
Bilety promowe
Nasi partnerzy
Fjordline - Wyjątkowa podróż do Norwegii!
Jesteśmy partnerem Polskiej Izby Turystycznej
Novasol - wakacje w domu
Porady wędkarskie
Rippery - najlepsze przynęty ?

Wprawdzie powstają one w ramach polsko-amerykańskiej koprodukcji, to jednak firmuje je polski "Relax". Dzięki wężopodobnej budowie tylnej części korpusu ogon rippera wykonuje ruchy przy minimalnym nawet ruchu.

Bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na pracę rippera, a pośrednio na jego łowność, jest umiejętność dostosowania ciężaru główki do warunków panujących na łowisku, głównie do głębokości, na której zamierzamy łowić oraz do szybkości nurtu, jeśli wybieramy się nad rzekę. Dobrze jest mieć identyczne rippery uzbrojone na główkach posiadających różną masę. W zależności od tego, czy łowimy w miejscu płytszym lub głębszym, z mniejszym lub większym uciągiem wody, zakładamy cięższą lub lżejszą główkę do tego samego rippera.

Spostrzegłem, że wśród spinningistów panują różne opinie na temat sposobu uzbrojenia rippera. Większość wędkarzy tak "nadziewa" przynętę na hak, że jego ostrze znajduje się znacznie powyżej grzbietu rybki, najczęściej od 3 do 5 mm. Ja zbroję rippery inaczej, tak, aby hak wystawał tylko nieznacznie ponad przynętę, od 1 do 2 mm. Uważam, że taki sposób uzbrojenia jest istotny wtedy, kiedy drapieżnik, niekoniecznie szczupak, atakuje przynętę powoli, nieufnie, jakby połykając ją w kilku kolejnych kęsach. Jeśli natomiast zaatakuje od razu sztuczną rybkę, wtedy różnica w uzbrojeniu nie odgrywa najmniejszej różnicy.

Przy większych ripperach, o długości ponad 10 - 12 cm, warto dodatkowo dozbrajać je kotwiczką. Polskie przepisy nie zezwalają na zastosowanie większej ilości kotwiczek, jednakże tam, gdzie jest to dopuszczone prawem, szczególnie stosując metodę trollingową, radzę rippery piętnastocentymetrowe oraz dłuższe dozbrajać dwiema kotwiczkami. Kotwiczkę najlepiej jest połączyć z uszkiem główki ołowianej za pomocą stalki odpornej na przegryzienie przez szczupacze zęby. Przy ripperach o długości 10 - 12 cm podpatrzyłem u kolegów sprytny sposób zaczepiania kotwiczki na głównym haku w taki sposób, aby jego ostrze podczas przebijania rippera przeszło przez uszko kotwiczki.

Wspomniałem o zastosowaniu ripperów do trollingu na szczupaka. To doskonała, bardzo łowna przynęta, ale przy jej doborze powinniśmy zastosować przynętę z bardziej sztywnego tworzywa w porównaniu z tymi stosowanymi do metody spinningowej. Czynnikiem decydującym o powodzeniu w trollingu na szczupaka jest dostosowanie wielkości rippera i masy główki będącej obciążeniem do głębokości łowiska i szybkości łodzi. 

Jednym zdaniem, rippery najlepiej nadające się do spinningowania są zbyt wiotkie i podczas szybkiego holowania powodują nienaturalny ruch przynęty. Z drugiej strony, trollingowe rippery są zbyt "leniwe" do użycia w metodzie spinningowej. Myślę oczywiście o perfekcyjnym spinningowaniu, ponieważ jeśli wędkarz będzie bardzo szybko ściągać przynętę, to taki sztywny ripper pracować będzie właściwie, ale nie w tych partiach łowiska, gdzie można się spodziewać ryby. O technikach prowadzenia przynęt spinningowych zamierzam zająć się w oddzielnych artykułach.

Na koniec warto kilka zdań poświęcić ripperom jako przynętom na inne drapieżniki. Są one doskonałą przynętą na okonie. W rachubę wchodzą tu najmniejsze, nawet dwucentymetrowe ripperki, a te największe na okonia to sześcio- lub siedmiocentymetrowe. Bardzo często skuteczne okazują się wtedy, kiedy zawodzą inne przynęty spinningowe, ba, sprawdzają się także jako przynęta podlodowa, najlepiej w miejscach, w których pod taflą lodu jest przepływ wody. Dobre są także na sandacza, choć w mojej ocenie lepszy na tego drapieżnika jest twister. Niezawodne są także na bolenia, szczególnie w sytuacjach, kiedy zlokalizujemy miejsce, które boleń wypatrzył sobie jak cel ataku na drobnicę. Posłanie idealnie "w punkt" rippera powoduje natychmiastowy atak ryby już w chwili jego upadku na powierzchnię wody lub po kilku pierwszych obrotach korbką kołowrotka.

Na wstępie wspomniałem, że na pewnych typach łowisk skuteczniejsze w mojej ocenie są inne przynęty. Wymienię dwa typy łowisk, gdzie według mnie lepiej od ripperów sprawdzają się błystki wirowe lub wahadłowe. 

Pierwsze - to płytkie starorzecza oraz silnie porośnięte grążelem jeziora typu linowo-szczupakowego. Tu niezawodne są błystki obrotowe typu lusox. 

Drugie to wielkie rzeki w okresie późnojesiennym. Wtedy najchętniej sięgam po najbardziej klasyczną przynętę, po wahadłówkę. Kiedy pisałem ten tekst, zadzwonił do mnie kolega Rafał Remi, bardzo dobry spinningista. Opowiedział, że właśnie wrócił z parogodzinnego wypadu nad Wartę powyżej Poznania. W sprawdzonym miejscu przez długi czas wraz ze swoim kumplem łowili na rippery, nieco na twistery i na obrotówki, bez efektu. Kiedy jeden z nich wpadł na pomysł, żeby zastosować wahadłówkę, w ciągu kilkunastu minut zarówno Rafał jak i Marcin złowili po dwa dwukilowe szczupaki w miejscach dokładnie obrzucanych innymi prznętami. Jeszcze raz przekonali się o tym, że nie ma przynęt doskonałych, za jakie uważali przede wszystkim rippery. Tego jesiennego dnia górowała wahadlówka.


Twistery i pozostałe miękkie przynęty

Twister to niezastąpiona przynęta do łowienia sandaczy i okoni. Jest świetna także na szczupaki, w pewnych warunkach sprawdza się doskonale na bolenie. Muszę przyznać, że jest to chyba najbardziej uniwersalna przynęta spinningowa. Różnorodność twisterów jest przeogromna. Swoim kształtem i sposobem poruszania się w wodzie przypominają one wszelkie robaki, wobec czego mniejsze twistery mogą stać się łupem szczególnie agresywnie nastawionych ryb spokojnego żeru. Znam wędkarzy, którzy skutecznie i wcale nieprzypadkowo łowią na twistery leszcze oraz wzdręgi. Nie stanowią także sensacji połowy na tę przynętę czy karpi oraz, wprawdzie rzadziej, linów.

Cecha podstawowa, która decyduje w największym stopniu o łowności twistera to wiotkość oraz wielkość ogonka. Drugą, o której nie można zapominać, to jego kolorystyka.

Przekonałem się, że są pewne "bankowe", sprawdzające się w większości przypadków ubarwienia twisterów. Niezawodne na szczupaka są twistery białe i perłowe, a na niektórych łowiskach także seledynowe, najlepiej zawierające brokat. W mało przeźroczystej wodzie niezłym okazuje się twister w kolorze żółtym, natomiast w klarownej - przeźroczysty z brokatem, przypominający szklisty narybek.

Na sandacza najczęściej stosowane są jasne, białe i perłowe twistery oraz seledynowe z brokatem. Niech nie dziwi nikogo skutecznośc zielonych twisterów w połowach sandaczy, szczególnie na zbiornikach zaporowych, gdzie głównym pokarmem tych drapieżników są zielonkawe jazgarze. 

Na okonie gama skutecznych kolorów jest szersza i bardzo zależy od warunków panujących na danym łowisku. Na nowej, nieznanej wodzie łowienie rozpoczynam na ogół od twisterów przeźroczystych z brokatem, takich samych lekko zabarwionych na zielono lub na różowo, nie stronię także od seledynowych z brokatem. Za jedne z najlepszych uważam wszelkie odcienie brązu, w tym popularny "motor oil", najlepiej z brokatem.

Na bolenia radzę spróbować białych lub perłowych twisterów, zabarwionych na siny kolor niebieskim tuszem kreślarskim, a razie jego braku tuszem z długopisu. Jest to wypróbowany sposób mistrzów w połowie tej ryby na Odrze i Warcie, mieszkających w Gorzowie Wielkopolskim: Bronka Konopy, Romka Habdasa i Kazika Karanowskiego. Twistery takie przeciągają przez największe bystrza, i o dziwo, najlepiej sprawdzają się tu przynęty sztywne, wręcz nie nadające się do wędkowania w spokojnej wodzie. Kiedyś na naszym rynku pojawiły się twistery ze sztywnej gumy (tak, to nie pomyłka, po prostu z gumy), właśnie one pracowały w silnym nurcie występującym na kamienistych przelewach ostróg w sposób nienaganny.

Zauważyłem, że większość wytrawnych spinningistów stosuje niemalowane główki, co więcej, jeśli mają pomalowane na przeróżne kolory, w rozpuszczalnikach oczyszczają główki do samego metalu. Nie trzeba tego czynić, jeśli kolor główki jest podobny lub pokrywa się z kolorem miękkiej przynęty. Osobiście wierny jestem tej zasadzie, z jednym wyjątkiem: przekonałem się o dużej skuteczności połączeń jasnych twisterów i ripperów z główkami w kolorze czerwonym lub jeszcze lepiej, pomarańczowym.

Sposób zbrojenia twisterów nie przedstawia trudności. Hak powinien wychodzić z korpusu na samym jego końcu, w miejscu, w którym rozpoczyna sie ogonek. Zawsze nakładam twister na hak w taki sposób, aby zagięty ogon przynęty oraz hak skierowane były ku górze. Spotkałem się jednak z innym zakładaniem twistera, z ogonkiem skierowanym na dół, a hakiem ku górze. Wędkarskie wyniki uzyskiwane przez wędkarzy stosujących ten ostatni sposób świadczą o tym, że także i takie uzbrojenie twistera czyni go bardzo atrakcyjną przynętą.

Moim zdaniem, przy każdym z wymienionych sposobów, hak nie powinien zbyt wysoko wystawać ponad korpus, ponieważ ryby, na które twister jest przynętą pierwszoplanową, a więc okoń i sandacz, często podczas brania "podszczypują" przynętę połykając ją coraz głębiej. Zbyt wysoko wystający hak może być przyczyną zaprzestania brania przez podejrzliwą rybę.

Zanim przejdę do innych rodzajów miękkich przynęt, nie mogę nie wspomnieć o jakże cennym uzupełnieniu zarówno ripperów jak i twisterów. Mam na myśli zmyślną i prostą konstrukcję pozwalającą na umieszczenie nad właściwą przynętą wirującego podczas ściągania skrzydełka. W wędkarskim języku, zapożyczając termin angielski, zwiemy tę konstrukcję "spinnerbaitem". Wielokrotnie przekonałem się, że ten dodatek bardzo pobudza drapieżniki do brań. Często te ryby, które nie są skore zaatakować samej przynęty, bardzo energicznie rzucają się na ripper lub twister wyposażony dodatkowo w wirujące skrzydełko.

Poświęcając tyle uwagi twisterom, a wcześniej ripperom, nie można nie wspomnieć o interesujących "krzyżówkach" tych przynęt. Rippery z typowo twisterowym ogonem produkowane są w ojczyźnie miękkich przynęt, w USA i są piekielnie skutecznymi przynętami, głównie na szczupaki. Drugą krzyżówkę, częściej spotykaną na naszym rynku, twistery z krótkimi, ripperowymi ogonkami poleciłbym, w szczególności łowcom okoni.

Przeglądając katalogi firm będących potentatami w produkcji miękkich przynęt trudno nie zauważyć, że oprócz podstawowych typów wytwarza się całą gamę najprzeróżniejszych imitacji gatunków żyjących w wodzie lub w środowisku wodnym, które są jednocześnie pokarmem dla drapieżnych ryb. Z tych przynęt namawiam do stosowania imitacji żabek oraz małych raczków. Żabki o większych wielkościach stanowią dla mnie podstawową przynętę do łowienia szczupaków na rzekach, na ich rozlewiskach oraz starorzeczach oraz w przybrzeżnych partiach jezior. Małe żabki są również doskonałą przynętą na okonie, ale w wielu okolicznościach "na głowę" biją je brązowe lub ciemnoczerwone imitacje raczków.

Produkowane są także przynęty będące wytworem czystej fantazji, nie mające odpowiedników w przyrodzie. Są one, o dziwo, lepiej znane fanatykom telewizyjnym niż większości wędkarzy. Stało się tak z powodu reklam tych przynęt w telewizji satelitarnej. Na myśli mam "latające przynęty", które są bardzo łowne, na polskich łowiskach szczególnie skuteczne na okonie i sandacze. Wymienione drapieżniki bardzo chętnie chwytają opadające przynęty, a właśnie w taki sposób, jakby ruchem ślizgowym, poruszają się "latające przynęty" w wodzie. Łowienie na te przynęty jest jednak bardzo trudne, wymaga odpowiedniego sprzętu i wielkiego kunsztu.


Techniki prowadzenia miękkich przynęt

Trudno w jednym krótkim artykule zawrzeć wszelkie informacje na temat sposobu prowadzenia miękkich przynęt. Każda z zasygnalizowanych poniżej technik, które absolutnie nie wyczerpują znanych metod połowu na twistery lub rippery, mogłaby być tematem do długich rozważań, popartych do tego wieloma rysunkami.

Chciałbym jednak przekazać pewne spostrzeżenie, które wystarczą do poczynienia pierwszych kroków nad wodą, tak, aby wędkarz, który pierwszy raz założy twistera lub rippera, wiedział, jak ma się nim posługiwać, aby wiedział, od czego ma rozpocząć łowienie i aby miał przekonanie, że postępuje prawidłowo. Spinningowanie miękkimi przynętami to odrębny dział wędkowania. Kardynalnym błędem jest posługiwanie się tymi przynętami w taki sposób, jakbyśmy na końcu zestawu mieli zaczepioną błystkę. Wielokrotnie spotkałem się z takim sposobem wędkowania, a byłem do głębi zdumiony, gdy tak właśnie łowił znany przewodnik wędkarski na Wyspach Alandzkich. Jeśli dodatkowo z moich rad coś dla siebie znajdą bardziej doświadczeni wędkarze, tym bardziej będę z tego powodu zadowolony.

Pisząc o ripperach wspomniałem o wadze problemu właściwego dostosowania masy główki do masy przynęty jak i do charakteru łowiska. Uwaga ta jest równie ważna dla twisterów. Odpowiednia masa główki zależy od wielu czynników, najważniejsze z nich to głębokość łowiska, występujący na nim uciąg wody, wpływ ma także masa samej przynęty, chodzi bowiem o zachowanie właściwej proporcji jak i charakterystyka pracy przynęty w wodzie. Zbyt ciężka główka wprawdzie ułatwia wędkarzowi rzuty na daleką odległość, ale nie to jest przecież najważniejsze. Sądzę, że jako wyjściową należy przyjąć zasadę: jaka głębokość łowiska w metrach, taka waga główki w gramach. Warto zastosować poprawkę zwiększającą masę główki przy mniejszych głębokościach, rzędu do czterech metrów, a zmniejszającą wymogi tej zasady przy głębokościach przekraczających dziesięć metrów.

Jeśli dno jest pozbawione roślinności oraz nie ma zbyt dużej ilości zaczepów, najlepiej jest rozpocząć łowienie na twistera od bardzo powolnego ciągnięcia przynęty po dnie. Należy zachowywać stały kontakt z przynętą i bardzo uważnie obserwować zachowanie szczytówki wędziska. Praktycznie każde dotknięcie przynęty o kamień czy o gałązkę leżącą na dnie jest od razu widoczne jako słabe, chwilowe szarpnięcie. Dłuższe przytrzymanie, nawet bez objawów szarpnięcia, może okazać się braniem ryby i wymaga zacięcia. Może się okazać także po prostu zaczepem, na którym urwiemy naszą przynętę. Łowienie w zatopionych karczach, gdzie drapieżniki przebywają w dużych ilościach, może być jednak związane ze stratą olbrzymich ilości przynęt. I na to wynaleziono sposób, na myśli mam oczywiście systemiki antyzaczepowe. Żyłka stosowana w tej metodzie powinna mieć niewielką średnicę, aby móc przenosić wszelkie impulsy na bardzo czułą szczytówkę wędziska. Najczęściej stosujemy żyłki 0,14 do 0,18 mm, pewnym roozwiązaniem jest zastosowanie delikatnych plecionek, znacznie mocniejszych od żyłek. Jak wspomniałem, wymogiem jest użycie wędziska z bardzo delikatną szczytówką. Istotna jest też długość wędziska, absolutnie nie powinno być ono krótsze jak 2,5 m, osobiście najchętniej stosuję wędziska od 2,7 do 3 m, ale wielu kolegów za najlepsze uznaje wędziska do metody odległościowej. Na ogół mają one długość od 3,5 do 4 metrów i choć łowienie nimi nie jest może najłatwiejsze, to jednak w tej metodzie spisują się doskonale. Tak znaczna długość wędzisk ułatwia prowadzenie przynęty przy zachowaniu właściwego kąta pomiędzy wędziskiem oraz żyłką nawet wtedy, kiedy przynęta została wyrzucona na znaczną odległość.

Jeśli wędkujemy nad dnem porośniętym roślinnością, po zorientowaniu się w głębokości łowiska przynętę należy prowadzić w niewielkiej odległości od dna. Przyznam się, że łowiąc na ripper także najchętniej po położeniu na dnie i szybkim poderwaniu ściągam go wolno w rejonach przydennych.

Odmienną techniką jest łowienie na tzw. skoczka. Metoda ta jest znacznie trudniejsza do opanowania od poprzedniej. Polega na położeniu przynęty na dnie, po czym prowadzeniu jej skokami poprzez kolejne podrywania i pozwalanie na swobodne opadnięcie na dno. Bezpośrednio po opadnięciu przynęta jest znowu podrywana poprzez energiczne podciągnięcie szczytówką wędziska. Do tej techniki najlepsze są dość sztywne wędziska o długości od 2 do 2,5 m, a więc znacznie krótsze niż do metody polegającej na bardzo wolnym wleczeniu miękkiej przynęty po dnie lub ściąganiu w jego okolicy. W tej metodzie korzystne jest stosowanie grubszych żyłek ( nawet o średnicy 0,26 lub 0,28 mm) lub plecionek, ponieważ opór wywołany przez żyłkę lub plecionkę powoduje wolniejsze opadanie przynęty. Dobrze jest do tej metody zastosować bardzo dobrze widoczną żyłkę fluo. Brania następują najczęściej podczas opadania przynęty, a każdy ruch żyłki, lub też wcześniejsze zaprzestanie opadania przynęty niż wynika to z ukształtowania dna, oznacza branie ryby i wymaga natychmiastowego zacięcia.

Specyficzną metodą połowu na miękkie przynęty jest łowienie z opadu. Bywa, że drapieżniki, głównie okonie lub sandacze, atakują tylko przynęty opadające i to niekoniecznie w strefie przydennej. W takich przypadkach największym problemem jest zorientowanie się, że w danym dniu właśnie w taki sposób przebiega żerowanie ryb. Dlatego niejako z zasady należy obserwować przynętę podczas opadania. Jeśli tego nie robimy, stracić możemy szansę na bardzo atrakcyjny połów. Przynętami niejako wymarzonymi na takie warunki są latające przynęty. W swoim pierwotnym przeznaczeniu miały być przynętami, które wpłyną pod skarpy czy nawisy, pod pomosty, a więc wszędzie tam, gdzie w żaden sposób nie można posłać innej przynęty spinningowej. Jednak podstawowym wykorzystaniem latających przynęt powinna być otwarta woda, łowiska, na których ryby drapieżne atakują opadające przynęty. Łowienie to nie jest jednak łatwe, należy stosować cieniutkie żyłki i kontrolować sposób poruszania się przynęty. Już po kilku rzutach w konkretnym miejscu zorientujemy się, jak długo odpływa ona aż do momentu opadnięcia na dno. Jeśli jej poruszanie się zostanie przerwane, niechybny to znak, że znalazła się w paszczy ryby i należy szybko zacinać, zanim ryba zorientuje się w podstępie i wypluje zdradliwy kąsek.

Inną techniką, skuteczną szczególnie wtedy, gdy okonie w ogóle nie mają ochoty na atakowanie poruszających się czy to błystek obrotowych, czy małych twisterów lub ripperów, jest położenie na moment miękkiej przynęty na dnie i w chwilę potem "zacięcie w ciemno". Na rzekach zastosować można pewną modyfikację tej techniki, polegającą na kontrolowanym przesuwaniu przynęty po dnie, wykorzystując do tego prąd wody. Oprócz twisterków i małych żabek do takiego sposobu łowienia proponuję zastosować jeszcze mało dostępną na naszym rynku miękką przynętą, imitację raka, której wróżę dużą skuteczność w polskich wodach.

Autor: Dominik Paukszta
Zadaj pytanie
E-mail:  
Temat:  
Treść:  
Zadaj pytanie
Thinq na Facebooku